Właścicielka bloga o trądziku różowatym

Cześć, mam na imię Anita. Witaj na moim blogu. Znajdziesz tu wiele cennych wskazówek o pielęgnacji cery, z pierwszej ręki (zamieszczam tylko porady, które sprawdziłam na sobie). Będą one dla Ciebie przydatne zwłaszcza, jeśli interesuje Cię tematyka trądziku różowatego, bo z tym problemem zmagałam się na co dzień. Oczywiście coś dla siebie znajdą tu też osoby z cerą naczynkową, a także wrażliwą.

Różowaty

Odkąd pamiętam zawsze miałam problemy z czerwieniącymi się policzkami. Kiedy byłam zawstydzona, wszyscy natychmiast o tym wiedzieli, bo robiłam się po prostu czerwona jak burak. Taki „rumieniec” na tle emocjonalnym jest jednak dość łatwy do zrozumienia i można go jakoś zaakceptować. Niestety w moim przypadku czynników wywołujących czerwone policzki jest znacznie więcej. Przede wszystkim moja skóra bardzo źle reaguje na wszelkie zmiany temperatury. Najgorzej jest zimą, gdy pojawia się duże ochłodzenie, mróz i silny wiatr. Wówczas jeżeli jest to możliwe to staram się w ogóle nie wychodzić z domu. Niestety latem sytuacja wcale nie wygląda lepiej. Oczywiście o opalaniu się mogę zapomnieć, samo wyjście na słońce bez wcześniejszego nałożenia kremu z filtrem to dla mnie katastrofa.

Z wiekiem tych czynników wywołujących zaczerwienienie i podrażnienia skóry było coraz więcej. Np. kiedy byłam na studiach, imprezowałam znacznie mniej niż moje rówieśniczki. Powód był dość banalny. Nawet niewielka ilość alkoholu powodowała u mnie czerwone placki na twarzy. Szybko zostałam okrzyknięta mianem abstynentki. Jak pewnie się domyślasz nie wpłynęło to najlepiej na moje życie towarzyskie. Ale to i tak nie najgorszy okres z życia mojej cery. Dziesięć lat później było znacznie gorzej. Po trzydziestce pojawiły się u mnie pierwsze symptomy trądziku różowatego. Na początku myślałam, że to ten zwykły. Akurat zmieniłam krem i sądziłam, że to przejściowe pogorszenie stanu cery, wywołane nowym kosmetykiem. Zmieniłam krem i żel do mycia twarzy, na taki o działaniu przeciwtrądzikowym, a wtedy zrobiło się naprawdę źle. Silnie działające specyfiki pogorszyły sytuację, podrażniły i wysuszyły mi cerę, a w efekcie zaczęła się jeszcze bardziej przetłuszczać. Dopiero gdy trafiłam do dermatologa, który prawidłowo mnie zdiagnozował, stan skóry zaczął się poprawiać.

Wiem z własnego doświadczenia, że nie jest łatwo wyjść z trądziku różowatego, dlatego postanowiłam pisać tego bloga, abyś nie czuła się taka osamotniona ze swoim problemem, jak kiedyś ja. Mam jednak dobrą wiadomość, stan Twojej skóry również może się poprawić. Chcesz wiedzieć jak ja tego dokonałam? Zapraszam do lektury;)